Dlaczego nie warto się poddawać

5 Wrz , 2017 Wypadek komunikacyjny

Dlaczego nie warto się poddawać

Starsza Pani na rowerze.

Kilka lat temu zgłosiła się do mojej kancelarii zapłakana starsza pani, skarżąc się że właśnie Sąd Rejonowy ukarał ją za spowodowanie kolizji, w której ona sama ucierpiała, doznając skomplikowanego złamania ręki. W takim stanie rzeczy nie tylko, że nie mogła ona liczyć na jakąkolwiek rekompensatę, ale też groziły jej poważne konsekwencje finansowe z tytułu roszczeń za uszkodzony przez nią samochód…

Okoliczności zdarzenia były niecodzienne: otóż starsza pani (nazwijmy ją Panią Felicją) jechała rowerem na cmentarz, gdzie pochowano jej męża. Trasę tą pokonywała prawie codziennie. Feralnego dnia nie zauważyła, że młoda kobieta jadąca przed nią zaparkowała na chodniku po prawej stronie jezdni. Pach chciał, że kobieta ta postanowiła wysiąść ze swojego samochodu akurat w momencie, gdy Pani Felicja jadąc swoim rowerem wzdłuż prawej krawędzi jezdni prawie zrównała się z zaparkowanym
samochodem. Młoda dama energicznie otwarła drzwi swojego pojazdu, przez co Pani Felicja uderzając w owe otwarte drzwi uszkodziła je a następnie wpadła do środka auta, łamiąc sobie rękę. Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci uznali, że skoro samochód stał, a rowerzystka jechała, to winę za zdarzenie ponosi rowerzystka i w ten sposób Pani Felicja znalazła się na ławie oskarżonych w sprawie o wykroczenie drogowe ( czując się niewinną nie przyjęła mandatu).

Sąd Rejonowy (wówczas jeszcze Wydział Grodzki ) nie zastanawiając się wiele ukarał Panią Felicję grzywną, orzekając, że ponosi ona w całości odpowiedzialność za zdarzenie oraz co gorsza za jego skutki. W takim stanie prawnym oraz w fatalnej kondycji psychicznej Pani Felicja zapukała do drzwi prowadzonej przeze mnie kancelarii.

Na szczęście orzeczenie nie było jeszcze prawomocne. W pierwszej kolejności trzeba było doprowadzić do zmiany niekorzystnego dla mojej klientki wyroku. Udało się do za sprawą wniesienia skutecznego środka zaskarżenia, opartego na zarzucie, że to nieostrożne postępowanie kierującej pojazdem doprowadziło do zdarzenia ( parkując pojazd nie upewniła się , że otwierane przez nią drzwi nie będą wystawać poza chodnik, a przez to zagradzając tymi drzwiami tor ruchu prawidłowo jadącej rowerzystce, to ona spowodowała zdarzenie). Następnie należało zgłosić sprawę uszczerbku na zdrowiu Pani Felicji do ubezpieczyciela samochodu, z którego tak nieostrożnie wysiadała młoda kobieta.

Ubezpieczyciel początkowo negował swoją odpowiedzialność, lecz w końcu uznał roszczenie co do zasady, lecz zaproponował świadczenie w wysokości 18.000zł. ta kwota nie zadowoliła mojej mocodawczyni i z tego powodu skierowany został do sądu pozew o zapłatę 42.000zł ( Pani Felicja oświadczyła że kwota 60.000zł będzie dla niej satysfakcjonująca). Po trwającym ładnych kilka miesięcy procesie zapadł wyrok zasądzający całość żądania pozwu, zaś apelacja ubezpieczyciela okazała się nieskuteczna.

Wniosek: Nigdy się nie należy poddawać, nawet, jeśli sprawa początkowo wygląda naprawdę źle.