Drobna zmiana zabiła pacjenta

10 Sty , 2019 Błąd Lekarski

Drobna zmiana zabiła pacjenta

Program wczesnego niewykrywania raka.

W 2010 r. pan Zdzisław zapisał się do programu: „Profilaktyka raka płuc”. Ten program realizowany był przez jeden z klinicznych szpitali na terenie Śląska. Po przystąpieniu do programu panu Zdzisławowi wykonano tomografię płuc. Wszystko było dobrze.

Zgodnie z regulaminem programu takie badania miało być wykonywane co roku. Kolejne badania również niczego nie wykazywały. W grudniu 2012 r. pan Zdzisław zachorował na zapalenie oskrzeli. Niestety, przepisane antybiotyki nie zadziałały, więc lekarz zlecił wykonanie zdjęcia rtg płuc. Na zdjęciu tym ujawniła się niewielka – mająca 12 mm – zmiana. Co ważne, była ona mocno wyróżniająca się na tle pozostałych tkanek. Nie sposób jej było przeoczyć.

Pan Zdzisław z tym zdjęciem udał się do szpitala, gdzie prowadzony był program profilaktyki raka płuc. Tam jednak stwierdzono, że pacjent nie wymaga hospitalizacji i nic groźnego się nie dzieje.

Kolejne zdjęcie wykonano w marcu 2013 r. Nie było w ramach programu. Było to kontrolne zdjęcie rtg zlecone przez lekarza rodzinnego. To zdjęcie również wykazało wykrytą wcześniej zmianę.

Podobnie jak poprzednio, również i to zdjęcie pan Zdzisław pokazał w szpitalu, gdzie objęty był programem wczesnego wyrywania raka płuc. Niestety i tym razem nie został skierowany na żadne dodatkowe badania. Pacjenta odesłano do domu.

Kolejne kontrolne prześwietlenie, tym razem za pomocą tomografu komputerowego, wykonano po dalszych trzech miesiącach, w czerwcu 2013 r. Była to zaplanowana wcześniej czynność w ramach wspomnianego programu. Prześwietlenie to wykazało krytycznie zaawansowany (czwarty stopień) nowotwór. Jeszcze trzy miesiące wcześniej zmiany w jego płucach nie budziły niepokoju lekarzy – specjalistów w zakresie wykrywania i leczenia raka płuc. Co jednak najgorsze, usłyszawszy tę diagnozę, pan Zdzisław nie trafił natychmiast na oddział onkologiczny. Z problemem ciężkiego stadium nowotworu płuc miał sobie radzić sam.

Dopiero w październiku 2013 r. znalazło się miejsce dla pana Zdzisława w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu, ( nie w tym, w którym prowadzono program). Tam dopiero podjęto prawidłowe leczenie. Pacjentowi pobrano wycinki, a następnie, po potwierdzeniu diagnozy, próbowano go ratować pięcioma cyklami chemioterapii. Niestety, ze względu na zbyt późne rozpoczęcie leczenia i stadium zaawansowania choroby, pana Zdzisława nie udało się uratować. Zmarł w maju 2014 r.

Sąd będzie próbował wyjaśnić, czy lekarze – klinicyści, prowadzący program wczesnego wykrywania raka płuc, nie potrafili. Czy też nie chcieli  wykryć choroby. Przecież dostają pieniądze za prowadzenie programu, nie za ratowanie pacjentów…. Z punktu widzenia pacjentów jedno i drugie rozwiązanie jest równie niebezpieczne.